środa, 12 października 2016

TransExpo 2016 - Autosan SanCity 12LF CNG.

Feniks z popiołów.


     Cała ostatnia zawierucha jaka dotknęła tego producenta nie dawała wiele nadziei na zobaczenie czegoś ciekawego. Mimo wszystko, firma dalej istnieje, powoli zbiera skromne zamówienia i próbuje się rozwijać. Na TransExpo 2016 przywieźli SanCity 12 LF w wersji na CNG oraz EuroLidera 9 w wersji dostosowanej do zabrania jednego pasażera na wózku inwalidzkim plus odpowiednia winda. Stoisko może i bardzo rozbudowane nie było, ale jednak się pojawiło. [Solbus, który jest w podobnej sytuacji, nie dał rady się wystawić w Kielcach].

Stylistyka.


     Tutaj akurat większych zmian nie ma. Ciągle jest to model czerpiący swój wygląd z rodziny SanCity. I dobrze. Nie jest to może szczyt możliwości wzornictwa przemysłowego, ale bardzo ciężko byłoby pomylić ten autobus z innymi dostępnymi na rynku polskim [Ursus pod tym względem mógłby się uczuć, a nie naśmiewać z konkurencji i przyrównywać się do Solarisa, od którego bardzo ale to bardzo odstaje, a po przejęciu gotowego projektu od AMZ tylko go psuje]. O dziwo, wreszcie ktoś wziął się do myślenia i nie poskładał wnętrza pojazdu czym popadnie, jak to bywało wcześniej, a dość sensownie je przemyślał. Odrobiona praca domowa. Wreszcie na targach nie widać aut jakich nikt nie kupuje, np: z trzema półtorakami umiejscowionymi tyłem do kierunku jazdy - no która babcia lubi jeździć tyłem? Żadna, a niska podłoga i rozkład wnętrza dobrze zaplanowany jest głównie korzyścią dla osób starszych. Młodzi i piękni mogliby by dalej jeździć średniopodłogowymi.


Wnętrze autobusu.


     I teraz widać w środku, to czego wcześniej brakowało poprzednim egzemplarzom. Porządek i dobry układ, akurat najlepiej się sprawdzający w polskich warunkach. Nie przekombinowany, taki z lepszej strony. Powalało mnie wystawianie dziwnych układów, pewnie z braków finansowych, i tłumaczenie się, że do klienta końcowego i tak dostarczy się coś, co im odpowiada. Owszem, autobusy to pojazdy szyte na miarę i pod każdego klienta osobno, ale klienci po to na targi zjeżdżają, żeby namacalnie się przekonać, jaki ten czy tamten autobus na prawdę jest, a nie pooglądać sobie prospekty, czy makiety, które i tak nic później z rzeczywistością wspólnego mieć nie będą. Przykładem może być tu Glaspo [choć nie jest to jedyna firma, która marnowała swój czas w Kielcach w ten sposób], kiepskie stoisko, niedoświetlone, byle jaki produkt i pokazywany bez przekonania - aż strach zapytać, ile takich autobusów udało im się sprzedać.



Jakość montażu.


     Od dawna była największą bolączką Autosana. Niemniej jednak z premierowym modelem na CNG widać jaskółkę nadziei na zmiany na lepsze. O dziwo, Autosan wypadł pod tym względem w moim mniemaniu zdecydowanie lepiej od Ursusa. I to mimo, że ci drudzy pokazywali pojazdy za najmniej 2mln zł, czyli prawie dwukrotnie więcej niż SanCity 12 LF CNG, lub nawet więcej jeśli brak pod uwagę model z zasilaniem wodorowym. Sprawa jest rozwojowa, bo nie jest idealnie, warto by jeszcze popracować nad detalami, typu lepsze i solidniej wykonane mocowanie poręczy czy osłon w okolicach drzwi wejściowych, inne rozwiązanie kokpitu / półki na głową kierowcy [to było tymczasowe rozwiązanie z prototypu niskowejściowego, a zostało na stałe], nie dopatrzyłem się uchwytu na napoje obok pulpitu.


Dobry bajer.


     Warto też zacząć istnieć w mediach i portalach branżowych nie tylko z powodu zainteresowania upadłością firmy czy polityczno - populistycznych zagrywek władzy różnego szczebla. Mając jak do tej pory słabą opinie wśród szerszej publiczności trzeba zacząć pracować nie tylko nad poprawą jakości swoich wyrobów, znalezienia niszy rynkowej [mikroautobusy], ale też nie można równać do dawnej polityki jakoś to będzie, bo będzie, ale tylko źle. Mazy, Zazy i inne też są tanie i jakoś zawrotnej kariery u nas nie robią.

     Najlepiej zadać o kabinę kierowcy, bo skoro oni będą chcieć jeździć Autosanami to i tym łatwiej pójdzie przekonanie dyrekcji o zakupie tychże autobusów. Na zdjęciu wyżej już widać problem, nieszczęśliwie umieszczony słupek boczny solidnie ograniczający widiczość, drobnostka a jaka upierdliwa na co dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz